Strona Główna Honda NX 650 Dominator
Forum użyszkodników NX 650 i silnikopodobnych :)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
xr 400 r w szpitalu
Autor Wiadomość
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2014-09-11, 17:39   xr 400 r w szpitalu

Postanowiłem uporządkować temat i przedstawić chronologicznie całokształt zajść. No więc było to tak:

Jechało jechało aż się zesrało



Jechałem sobie jakiś czas temu jak zwykle "spokojnie" aż mi na chwile silnik przyhaczył, tak jakby mi tłok na chwilę przyłapał, no ale zatrzymałem ostudziłem i jechałem dalej bo wszystko wydawało się działać poprawnie. Po jakiś 40km silnik stanął, koło w miejscu, dobrze że na prostej, a nie na jakimś winklu bo nie wiem czy bym sprzęgło zdążył wcisnąć. No i kaplica twarda kopka, wał się nie obraca. Laweta...

Długo nie mogłem się zabrać bo spodziewałem się, że będzie jakaś totalna masakra, wszystko do wymiany tylko śrubki niektóre będą nadawały się do ponownego wykorzystania. Już nawet chciałem na złom oddać i w końcu przehobbyzować się na moje wymarzone wędkarstwo jeziorne. Rozumiecie, cisza, spokój, w wędce oleju nie trzeba zmieniać i koniec tego hałasu.

No ale rozkręciłem i okazało się że nie tak źle. Przyczyną zamieszania okazał się kosz sprzęgłowy. Nie wiem dla czego, ale się rozsypał prawdopodobnie po tym pierwszym przyhaczeniu, a jego na szczęście amelinowe kawałki skutecznie zalepiły łożysko korby, które po tych 40km stanęło na amen.




Wszystkie szczątki znalazłem w karterach przy sitku pompy olejowej. Na szczęście zostały skutecznie odfiltrowane i głowica nie oberwała wcale. O dziwo wszystkie łożyska w karterach też kręcą się ładnie, nie wykazują śladów masakry.

Ogólnie jak widzicie, kosz był już dość bardzo wyklepany, a tłok 440 chyba mu dodatkowo nie pomógł;]

Dla czego tak się stało? Jest kilka poszlak

1. wada materiałowa, choć jeżeli by tak było to powinno rozpaść się wcześniej
2. duże wyeksploaowanie, co widać po wgryzach od tarcz
3. mam pewność, że kilka razy ktoś je źle poskładał co mogło wpłynąć na jego trwałość.

Poprawne złożenie wygląda tak:




Niepoprawne tak:



Mój kosz wygląda tak:



no i ewidentnie widać, że w przeszłości hulał ostro w konfiguracji niepoprawnego założenia tarcz.
Może zbiegły się wszystkie trzy przyczyny. Nigdy się tego nie dowiem.



Co teraz z tym wszystkim zrobić?

1.Wał poszedł do przebicia na nową korbę hot rods

2.Postanowiłem jak już mam na stole kartery, że wymienię wszystkie łożyska w silniku, zobaczymy jak z dostępnością bo u pana hondy to wydatek wręcz niewyobrażalny (sic!!!)

3.Mam już używany kosz (jak nowy 2004r) z ebaya. Przyleciał ze stanów w 9 dni, koszt całkowity 74 + 28 dolców

4.Zamówiłem też ze stanów ostry wałek hotcams stage 3, ponoć dedykowany dla big bore 440. Reanimacja autodekompresatora, który u mnie nie działa wyniosłaby połowę ceny nowego wałka (sic!!!)

5.Tuleja i tłok wyglądają dobrze. Były wstawiane 2 sezony temu, a co dziwne kawałki kosza sprzęgłowego im nie zaszkodziły. To chyba dzięki temu że kosz jest jakiś taki amelinowy czy coś.

6. Jak już mam na stole to głowica idzie do sprawdzenia i wymiany uszczelniaczy. Trzeba zrobić też planowanie cylindra i głowicy. Nie zostało to zrobione po wstawieniu tulei i uszczelka głowicy przepuszcza nawet jak jest nowa.

7. Pompa olejowa do pomierzenia, ale w razie W mam zapasową całą

8. Łańcuch rozrządu wsadzę od crf 450, szerszy o dwie blaszki


To na razie wszystko. Robię sam dla siebie, więc nie patrzę na koszty, a czerwona zaraza będzie miała u mnie dożywocie...


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dalszy ciąg historii i mam nadzieję szczęśliwy koniec;]








3 dni zajeło mi wyciągnięcie śruby wahacza przechodzącej również przez silnik. Waliłem młotami, ciągnąłem tłokiem
hydraulicznym 20ton. Poszło dopiero na trzeci dzień jak odrdzewiacz ruszył ten cały szmelc.
Więc jak macie Xr to warto kilka razy do roku tą śrubę ruszyć i złożyć na jakiś smar grafitowy...










Na szczęście w nieszczęściu korbowód w porę cię zatrzymał bo gdyby to dalej tak pochodziło to system olejowy
mógłby się totalnie zapchać i zdewastowałoby cały silnik.



Jak już rozpoławiałem kartery to postanowiłem wymienić wszystkie łożyska i uszczelniacze w silniku. Cylinder
i tłok nadaje się do dalszej eksploatacji, więc postanowiłem zaoszczędzić jeszcze na ten sezon kasy i przejeździć
puki będzie kompresja.



Stare łożyska wyciągałem ściągaczami wewnętrznymi z "koniobijką"



Nie mam foty wszystkich łożysk, bo przychodziły etapami z hondy i ze sklepu łożyskowego. Kupując poza hondą
bardzo dużo oszczędzamy. To samo łożysko,dokładnie to samo, opakowanie, fabryka, japońskie, w hondzie potrafi
kosztować 330pln za sztukę a w sklepie z łożyskami 70pln!!!! Sumarycznie trochę ich jest, więc można z 1000pln
oszczędzić na samych łożyskach.



Głowica działała bez zarzutu, ale i tak poszła do sprawdzenia. Okazało się że jedna prowadnica jest nadkruszona,
zawory wydechowe można by wymienić. Motór (przede mną) chodził długi czas na totalnym przelocie ze standardowymi
ustawieniami gaźnika. Można było spodziewać się efektu wypalenia zaworów od zbyt ubogiej mieszanki i dużej
temperatury spalania.



Prowadnica, zawory, oryginalne hondowskie uszczelniacze, nie chciałem wkładać zamienników bo bardzo dużo
doświadczonych ludzi mi to odradzało. A kto robi źle, robi dwa razy;] I to powiedzenie się też później w dalszej
części sprawdziło przy innym elemencie;]




Nowy używany kosz sprzęgłowy;]





Przebita korba. Z tym to była jazda. Za pierwszym razem jak mi wał oddali to miał kilka milimetrów bicia.
Musiałem oddać z powrotem "fachowcom" do poprawki i na dodatek po nich sprawdzać dokładnie mikromierzem:/



Krzywki oryginalnego wałka były w bardzo dobrym stania, ale autodeko nie działało, a nawet czasem zawieszając się
uniemożliwiało mi odpalenie motocykla. Rekonstrukcja oryginału pochłonęłaby połowę kosztu nowego wałka z USA.
Po tym podsumowaniu kosztów wybór padł na hotcams stage 3 model dedykowany do big bore 440. Jak szaleć to szaleć;]



Różnica krzywek na prawdę budzi respekt, a zarazem obawy o to czy silnik się od tego nadmiaru mieszanki nie rospuknie :D
Jest pytanie "wiela to panie pojedzie?". Co do mocy to standardowa 400 ma ponoć 36KM. U mnie jest teraz tłok
440 czyli jeżeli sobie dobrze tłumaczę należy dodać moc słabego skutera, może ze 3KM? Zamówiłem ostry wałek, który
też może sporo namieszać. Przerabiałem moją cb 450 n z 27 koni na 44, poprzez zmianę wałka o krzywkach 34mm na 37mm.
Zmieniając dysze i wybebeszając wydechy prędkość wzrosła z 135km/h na około 170km/h w dwie osoby. Więc tak samo w
Xr spodziewam się dość wyraźnej zmiany, gdyż tam zmianie ulega też czas otwarcia zaworów, a nie sama wysokość krzywek.
Na prawdę sam jestem ciekawy, choć wiadomo crf to to nie będzie;]










Znanym modem jest podmiana łańcucha rozrządu na szerszy z crf450. Pasuje on idealnie w prowadnice xr, bez zbędnego luzu.
Motocykl za moich czasów przeżył awarię napinacza rozrządu co doprowadziło do uszkodzeń jednej z prowadnic.
Trzeba było ją przy okazji wymienić. Po tamtej awarii poszedłem po rozum do głowy i zastosowałem napinacz manualny.



Idea działania napinacza manualnego











Wracając do łożysk. Wszystkie osadzałem metodą bezinwazyjną, podgrzewając kartery na kuchence elektrycznej.
Zimne łożyska same wpadały w gniazda. Zero walenia młotkiem czy jakieś inne wandalizmy. Podobnie osadzałem wał korbowy.
Włożyłem z luzem w nagrzany razem z łożyskiem karter.



Miałęm zapasową pompę olejową. Z dwóch złożyłem jedną o najlepszych parametrach rotorów. Sprawdziłem też działanie
zaworu zwrotnego. W starej pompie uległ on przytarciu syfem z połamanego kosza sprzęgłowego. Ważne jest aby
pompę zalać olejem, najlepiej bezpośrednio na kilkanaście minut przed odpalaniem moto. Niezalana pompa nie zadziała
w porę i silnik znowu do roboty!!!! Kosz dokręcałem kluczem młotkowym. Oczywiście nowa nakrętka z blokadą.





Dobrze zostawić sobie do założenia osłonę sprzęgła na koniec, gdyby w następnych etapach coś nam wpadło do
złożonego dołu silnika zawsze można to wyciągnąć;]



Pierścienie są ostre!! Na szczęście miałem apteczkę;]





Splanowany cylinder, głowica po regeneracji





Lewa strona to już małe piwo;]



Głowica, ustawienie rozrządu, luzów zaworowych i silnik do ramy. Zalanie lubro 20w50 aby pierścienie się szybko
"ułożyły". Wstępne jazdy raczej bez zamulania, ale z bardzo częstymi odpoczynkami. Parę zmian oleju, no i ogień.





No i od tego ognia pojawił się problem:/ Standardowe szpilki fi 10 trzymające głowicę nie wytrzymały wałka
hotcams stage 3 wraz z tłokiem big bore o podwyższonej kompresji z 9:1 na 11:1 oraz zwiększonych dysz w gaźniku.
Gwinty nie dały rady i głowica odpadła. Nie no aż tak źle nie było;] Wydmuchało uszczelkę, kompresja poszła
na lewy but. Dało radę dojechać do domu.

Idąc za przykładem z za oceanu, jeszcze raz rozłożyłem górę. Dałem do rozwiercenia otwory w cylindrze na głębsze
o fi 12. Dałem do dorobienia szpilki fi 12 heavy duty. Zatoczone na fi 10 już przy otworach w głowicy.



Obrazek rozjaśni bardziej ten mod. U góry standardowa szpilka, na dole lepsiejsza;]

Po ponownym złożeniu silnika przejeździłem nim całą ZEMSTĘ i jeżdżę do teraz. Jedyne co mnie niepokoiło to
nadmierny stukot z okolic głowicy. Silnik chodził jak młockarnia. Rozwiązanie nasuwało się samo. Nowy wałek
przyszedł z karteczką gdzie napisano luz IN 0,13 EX 0,15. Standardowe luzy to 0,10 0,12. Czytając trochę na
forach obcojęzycznych natknąłem się na wypowiedź technika z hotcams, że te luzy są bardziej do pustynnego
upalania w stylu baja 500, a w naszym klimacie i przy "normalnym" traktowaniu można zastosować mniejsze luzy.
To też zrobiłem testowo. Silnik ucichł.

Jeszcze pokombinuję z tymi ustawieniami luzów jak już teraz wiem, że to zawory hałasowały. Jak wiadomo głośne
zawory to szczęśliwe zawory, lepiej luz większy niż mniejszy.

Życzcie mi powodzenia w dalszej eksploatacji, bo prawie mnie ta czerwona zaraza do ruiny mentalnej i zarazem finansowej doprowadziła:D Oby sprawdziło się to o czym trąbi cały świat, że xr to bardzo wytrzymały i bezawaryjny sprzęt. Chciałbym też się w końcu o tym przekonać na własnej skórze:D





-------------------------------------------------------------------------
Motór przejechał kilka miesięcy. Jak możnabyło się spodziewać tłok, którego nie wymieniłem poprzednio
zaczął się kończyć. Wzrosło spalanie oleju. Po dłuższym postoju gdy olej spłynął z gładzi cylindra, kompresja malała
do około 90psi. Cylinder 89mm to już ostatnia selekcja.

Postanowiłem kupić nowy cylinder. Na rynku dostępne są zestawy cylindra aluminiowego z gładzią pokrytą nikasilem,
już honowane z tłokiem i pierścieniami. Oczywiście big bore 440 bo mam już hotcams 3 i inaczej na tym wałku nie da rady.
Tłok jest odlewany, tak jak jest to w oryginale hondy z fabryki.











Nowy cylinder w części wchodzącej w kartery ma większą średnicę niż oryginał z wprasowaną tuleją żeliwną na 89mm. Nie wchodzi to plug and play, trzeba zdjąć około
1mm materiału po obwodzie otworu w karterach. Jest to trudna operacja. Trzeba się baaardzo natrudzić aby opiłki
aluminium nie powpadały do silnika. Ja robiłem to za pomocą frezarki ręcznej. W otwór nawkładałem szmat nasączonych
olejem aby przechwytywały opiłki. Jakoś się udało. Zaznaczyć też trzeba, że nowy cylinder ma gniazda na szpilki oryginalne fi10. Zanabyłem więc takowe licząc na wytrzymałość nowych połączeń gwintowanych.







Producent zaznacza, że w niektórych rocznikach trzeba borować kartery.



No i już cylinder na swoim miejscu;]








Tak wygląda silnik, którego już przez następne parę lat nie będę musiał nawet dotykać... Taką mam nadzieję;]



Tutaj półeczka "offerings for the god of speed"




Przy okazji wymiana wszystkich łożysk wahacza i systemu amortyzatora.

---------------------------------------------------------------------

Silnik odpalił od trzeciego kopa, może dla tego że gaźnik był suchy. Dalej odpala od kopa (lato), docieram raczej na spokojnie;]






Z czasem dam znać jak się sprawuje....
Ostatnio zmieniony przez adziad 2015-02-04, 20:47, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
motormaniak 


Wiek: 41
Dołączył: 18 Wrz 2013
Posty: 64
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-11, 18:25   

Wspaniałe opracowanie.
Dziękuję !!
Również używam tłoka Namura (w CRF) i mam z nim dobre doświadczenie. W moim przypadku fabryka zaleca luz montażowy o 1 setkę mniejszy niż konkurencja i w związku z tym o 1 setkę przesunęła grupy selekcyjne, twierdząc ze tłoki namury mniej puchną...
Ciekawe , czy rasując XR 400 udało Ci się zachować przyzwoite przebiegi międzynaprawcze, czy zbliżyłeś się do CRF. Ja aktualnie tez mam CRF po remoncie i czeka mnie "jakiś czas" bezawaryjnej eksploatacji :)
 
 
     
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2015-02-04, 20:40   

Miałem dać znać jak maszyna się sprawuje. Przejechałem od złożenia jakieś 31 mth. Po dotarciu na mineralu przeszedłem na syntetyk. Nie muszę nic dolewać pomiędzy wymianami. O dziwo tłok namura nie rozleciał się w drobny mak po 3 minutach pracy jak to sugerują niektóre opinie na necie. Nowe gwinty w cylindrze i szpilki trzymają głowicę skutecznie bez pocenia. Bardzo jestem ciekaw ile wytrzyma ten tłok z cylindrem na nicasilu w porównaniu z poprzednim wiseco w tulei żeliwnej;]
 
     
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2015-03-06, 19:05   

Ostatni etap rozpoczęty. Mikuni tm36-31 czeka na zamontowanie. Celuję w 17,5 na wolnych i 135 na szybkich, pompka od 1/3-1/2 manety. Zobaczymy czy założenia się sprawdzą...



Cel ostateczny: obalić mit o długowieczności tego silnika. To żart oczywiście:D ale już chyba bardziej mu zaszkodzić nie idzie...
 
     
Alibaba 
Pan Alibaba


Wiek: 20
Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 2001
Skąd: Hornówek
Wysłany: 2015-03-06, 19:23   

Taki ładny że aż szkoda go montować ;-)
 
 
     
Artek 
młody


Wiek: 25
Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 562
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-06, 22:06   

adziad czy to jest jakiś odpowiednik fcr,a?do dominatora by podszedł taki gaźnik jak pokazałeś?
 
 
     
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2015-03-07, 08:39   

Artek, podszedłby ale tm40 przynajmniej. To jest praktycznie to samo co fcr można powiedzieć
 
     
cubiacus 
Husky TE 310


Wiek: 38
Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 869
Skąd: Łódź - Kraków
Wysłany: 2015-03-07, 17:08   

Hej, taki jak mój :-D A te dysze to chyba oryginalne takie są, ja też tak chyba mam.
Napisz na ile czujesz więcej ciemnej mocy :-D
 
     
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2015-03-07, 20:14   

cubiacus, oryginalnie było 15 wolne 125 szybkie pompka na 1/4 przepustnicy.

Dziś zamontowałem z dyszą 15 wolne, z śrubą około 2.5 obrotu. Szybka dysza 132,5. pompka na około 1/3.
Silnik odpalił bez ssania od 5go kopa 10 stopni w garażu (bez zalewania;]) dostroiłem obroty na 1600 pokrętłem przepustnicy. Jak silnik się nagrzał to lekko skorygowałem śrubę mieszanki na wolnych, nie wiem ile bo nie liczyłem ale w granicach jednego obrotu.

Po nagrzaniu silnik pali od kopa. Gdy na gorącym silniku zaciągnie się ssanie to obroty rosną na około 4-5k, ale nie zalewa.
Jutro zobaczę jak będzie z paleniem na zimno i poznam rytuały ssania...

Jedno mogę powiedzieć bez jeżdżenia, bestia wkręca się na obroty jak dzika, bez żadnych zadławień można z jałowych odkręcić manętę na maxa. zobaczymy czy będzie iść na koło z gazu na 5tym biegu:D:D:D na razie do 3ciego szła ze starym keihinem..

mam jeszcze jeden problem natury technicznej z pozoru bardzo prosty, ale to chyba w innym temacie...
 
     
cubiacus 
Husky TE 310


Wiek: 38
Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 869
Skąd: Łódź - Kraków
Wysłany: 2015-03-07, 21:22   

a wpasował ci się bez przeróbek? bo w KLeXie trzeba przedłużać kranik paliwa i dłuższe linki gazu montować - na szczęście miałem to zrobione już :-D
 
     
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2015-03-10, 22:10   

Trochę się pozmieniało;] Udało się zainstalować inny gaźnik, myślę że to ostatni mod.

Oryginalnie w xr 400 montowany jest gaźnik keihin, mechaniczny z prostym ssaniem w postaci dodatkowej przepustnicy blokującej dostęp powietrza, czyli powodującej wzbogacenie mieszanki podczas startu silnika. Niby fajnie, bo łatwo i nieskomplikowanie, ale oryginalny system ma wadę. W dodatkowej przepustnicy jest blaszka, która uchyla się w razie strzału z gaźnika w stronę filtra powietrza. Wygląda to dokładnie tak:





A tak wygląda jak się zesra, co dość często następuje:



Blaszka ląduje w komorze spalania:/

Dla tego stosuje się częsty mod polegający na zastąpieniu wadliwego elementu różnymi rodzajami przepustnic zastępczych. U mnie było np. tak:



Rozwiązanie to jest dobre w sensie, że silnikowi nic już nie grozi. Skutkiem ubocznym jest całkowity brak ssania. Odpalenie zimnego silnika to kopanie kopanie kopanie..........
Nawet silnik zestrojony dyszą wolnych obrotów 62 na bogato w moim przypadku odpalał zimą po 20kilku kopach, latem lepiej bo po około 10-15. Seryjny gaźnik ma też inny słaby punkt. Gdy na obrotach jałowych odwiniesz manetę na maxa to chwilę się dławi. Nie jest to uciążliwe do puki nie musisz ratować się przed nurkowaniem dziobu podczas lądowania lub przeskakiwać niespodziewanego rowu melioracyjnego;]

Rozwiązaniem jest gaźnik inny np. keihin fcr 39 (duuuuużo dobra w wysokich rejestrach ponoć) lub mikuni tm36-31 dedykowany do xr400, ale też dr350, sr500 i kilku innych singli do 500cm pojemności. Płaska przepustnica, inny system ssania, pompka przyspieszająca. Właśnie to wybrałem..



Wersja dedykowana przychodzi wstępnie ustawiona pod xr 400 z seryjnym wydechem (bez dbkillera) i zdjętym tzw. snorkelem z airboxu. Do dostrojenia mamy kilka dysz głównych oraz końcówki do skrócenia linek gazu.

Porównanie:







Aby dobrać się do gaźnika trzeba zdjąć tylną ramę i odkręcić górne mocowanie amortyzatora:



Przyciąć elementy pozycjonujące stary gaźnik w króćcu dolotowym:





W zasadzie dalej pasuje to dość ciasno, ale tak samo spasowany był stary gaźnik:





Podczas składania dobrze jest odkręcić airbox od tylnej ramy i dokładnie spasować go z króćcem gaźnika, a dopiero potem dokręcić do tego wszystkiego ramę. Trzeba też odrobinę skrócić same linki gazu.

Ze względu na zastosowane w moim silniku mody postanowiłem już przed instalacją wstawić dyszę główną 132,5 zamiast 125. Przestawiłem też aktywację pompki z 1/4 na 1/3 obrotów. Dysza wolnych obrotów pozostała 15, śruba wolnych obrotów wstępnie na 2,5.

Po początkowych problemach z wyczuciem ssania ustaliłem, że dając cięgno ssania na połowę (pierwszy klik) silnik odpala zimny (9stopni) od kopa, ciepły bez ssania również od kopa. Ważne jest aby podczas odpalania nie dotykać gazu, bo pompka zaleje silnik.

Po pierwszych jazdach jestem bardzo zaskoczony. Nigdy nie jeździłem seryjną xr400, ale uważam że gaźnik z płaską przepustnicą i pompką jest najprostszym i najefektywniejszym modem plug and play. Różnica jest dużo bardziej wyraźna niż po zamontowaniu wałka stage3. Oddawanie mocy jest dzikie i agresywne (oczywiście jak na starego wiatrołapa;])

Pojeżdżę to dam znać jak to daje radę. Gdybyście do swoich xr600, nx650, fmx znaleźli tm40-42 lub podobnego fcr'a, które chodzą na OLX lub alledrogo po dość okazyjnych kwotach, to nawet się nie zastanawiajcie. Myślę, że w dominatorze filtr k&n lub gąbka, odcięcie ostatnich przegród w tłumikach plus taki gaźnik to byłaby duuuuuża zmiana.


Na koniec, gdyby ktoś potrzebował instrukcja do tm36, jest dużo różnych nazw i rozmiarów tego gaźnika a instrukcja jedna;] w razie wątpliwości to hs40 to praktycznie to samo ale dedykowane do harlieja:D https://dl.dropboxusercontent.com/u/58080263/hs40_manual.pdf
 
     
red_eyed_rider 
motowerke.com


Dołączył: 16 Lut 2015
Posty: 143
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-03-12, 06:00   

Adziad, Łożyska z wału zostały Ci na karterach? Szczęsciaz 8-)



Jak taki XR4'4 jedzie w porównaniu do CRF?
 
     
adziad 
ekwilibrysta


Wiek: 36
Dołączył: 24 Lut 2011
Posty: 1487
Skąd: Klasztor Szaolin
Wysłany: 2015-03-13, 07:49   

red_eyed_rider, Co do wału to jedno łożysko zostało w karterze, a drugie to co jest przy zębatce napędzającej wałek wyrównoważający zostało na wale. Wał razem z zębatką i łożyskiem dałem do przebicia i tam sobie już pozdejmowali sami.

Nie jeździłem nigdy na crf i raczej się nie zanosi;] nie mam pojęcia jak wychodzi w porównaniu.

Mogę jedynie założyć, że jeżeli silnik od xr650l jest konstrukcyjnie wręcz identyczny z xr 400 to mam wynik z hamowni gościa który zrobił identyczne modyfikacje jak u mnie. Tłok z wyższą kompresją (u mnie dodatkowe 35ccm pojemności), hotcams stage 3, gaźnik z pompką, inny wydech (u mnie został oryginał z xr). Uzyskał 40% więcej mocy


rys. silnik xr650l seryjny i po modyfikacjach. moc na kole


Silnik crf to całkiem inna bajka. Kręci się o kilka tysięcy wyżej, jak xr ma max moc przy ok 6-7k obr tak crf chyba przy 8-9k. Z samych różnic w układzie tłokowo korbowym wynika całkiem inna reakcja na gaz. Jak widać osiągnięcie nawet identycznych mocy nie przekłada się na możliwość jednoznacznego porównania tych silników;] Jedno wiem, po pierwszych jazdach na razie mi tyle wystarczy.


rys. dyno crf450r, chyba też moc na kole, bo dzisiejsze 4t 250 mają po 40koni na wale:D


Co do prowadzenia to na tył nigdy nie narzekałem, a przód mam od cr. Jedyne co mi przeszkadza to zbiornik paliwa, nie idzie dosunąć jaj wystarczająco do kierownicy na ciasnych zakrętach;]
 
     
red_eyed_rider 
motowerke.com


Dołączył: 16 Lut 2015
Posty: 143
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-03-13, 21:59   

Nigdy nie spędziłem dużo czasu poza czarnym, ale na CRF było mi dane odkręcić. Do dziś jest u mnie wysoko na liście solidnie czochrających maszyn .

A łożyska na wał kupiłeś oryginalne czy takie według symbolu na motoriscie?
 
     
cubiacus 
Husky TE 310


Wiek: 38
Dołączył: 04 Mar 2011
Posty: 869
Skąd: Łódź - Kraków
Wysłany: 2015-03-13, 22:10   

nie chcę umniejszać CRFki oczywiście, ale do takiego jeżdżenia po górkach jak my to lepiej się nada XRa :-D bo zawias nie gra tak bardzo roli, a słabsza moc pomoże :-D
kumpel, mega zawodnik, przejechał się CRFką, to na podjeździe go kilka razy zczochrała, a swoją starą DRką 350 wolniej, ciszej, ale bez problemu :-D
też mam taką filozofię - takie moto to na tor lub otwarte szutry - tu chylę czoła :-D

tak wiec adziad, w skrócie, masz absolutnie najlepsze moto na świecie - jak mi się skończy KLeX i będzie jakaś XRa niedrogo to dołączę do klubu :-D
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12