Strona Główna Honda NX 650 Dominator
Forum użyszkodników NX 650 i silnikopodobnych :)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Wyprawa do Grecji dominatorem i simsonkiem - fotorelacja
Autor Wiadomość
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-07-26, 17:22   

Obeszliśmy sobie dzisiaj Ioannina, wiele zabytków, jedną jaskinię i jakieś ruiny na szczycie po drugiej stronie jeziora. Chyba nie będę się za bardzo rozpisywał, bo i tak mało kto to czyta, a musimy dzisiaj iść spać bardzo wcześnie bo jutro grubsza misja - Meteoryty itd ;)

Jakiś filmik z kamerki:
https://youtu.be/sKpGiTWbnJY

Zdjęcia:







 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-07-27, 20:02   

Masza powiedziała że dzisiaj jedziemy obejrzeć meteory. Spodziewałem się kraterów uderzeniowych i może resztek meteorytów, ale okazało się, że to monastyry. Obeszliśmy w sumie trzy, choć w meteoroidach jest ich więcej, trochę nas czas gonił bo masza zabukowała nocleg w oddalonym o jakieś 200km nadmorskim miasteczku Katerini.

Od dwóch dni mamy rekordowe temperatury 37 stopni, nawet masza dzisiaj była tak przegrzana że stawała co jakiś czas w cieniu i wypijała litr wody albo soku. Ogień w szopie.

Wieczorem krótki plażing, zakupy w Lidlu, a na koniec ponieważ niestety jesteśmy już przedostatni dzień w Grecji, masza zarządziła ucztę z owoców morza w jednej z restauracji. Wydaliśmy ponad 20€ ale wszystko dobre, warto było ;)

W ogóle przez cały dzień mieliśmy trzy spotkania bardzo zainteresowanych maszy simsonem. Pierwszy "standardowy" czyli znam, miałem, fajny sprzęt. Drugi podszedł do nas podjarany i mówi że chce zobaczyć z bliska bo nigdy czegoś takiego nie widział, że ten motorek nazywa się dokładnie tak jak on ma na imię :D Jest sobie Grek o imieniu Simson :D Śmiał się tak głośno że jeszcze go słyszeliśmy jak odszedł 100 metrów do kumpli opowiedzieć. Trzeci to polak w tym samym hotelu co my, zapytał maszę czy dojechała tym z samej polski, zrobił duże oczy i powiedział "gratuluję i podziwiam" :)

Filmy z trasy:
https://youtu.be/MbPMmkyzc_8
https://youtu.be/nV9tqUy_vRM
https://youtu.be/KCt_dxyzOCs

Zdjęcia:







 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-07-28, 19:14   

Wyjechaliśmy z Katerini w kierunku granicy z Bułgarią, kombinując trochę z unikaniem autostrady. Wykombinowaliśmy tak, żeby wykorzystać cale paliwo z baków i zapasowego kanistra i wkroczyliśmy do bułgarii "na oparach" żeby zatankować tanio już w bułgarii. Przekroczenie granicy jak zawsze bez żadnych problemów, omineliśmy wszystkie kolejki samochodów, a kontrola paszportów trwała 10 sekund. W bułgarii prawie od razu wjechaliśmy w górskie przesmyki, kierując się w stronę malowniczej wioski Kovachevitsa, dalego w górskich zadupiach. Lechaliśmy 80km chyba ze 3 godziny, w międzyczasie zaczęło padać (jest filmik), ale w końcu dojechaliśmy. Super malownicza miejscowość, zresztą po drodze gdzieniegdzie też były podobne skupiska domków. Hostel (guest house) też super klimatyczny. Poszlim na szamę do jedynej restauracji w wiosce i zdziwiliśmy się że ceny są dość niskie jak na tak niedostępne miejsce, to chyba nadal szok po drogiej grecji ;) A w sklepie za niewiele ponad 20zł nakupiliśmy 3,5 litra piwa, przekąski itp. Także podoba nam się w Bułgarii bardzo ;)

Jutro ruszamy dalej, ale to na razie tylko masza wie dokąd :) Wiem tylko że jak zawsze chce zobaczyć sporo ciekawych rzeczy :)

Filmy z trasy:
https://youtu.be/BdgSkL5bZzg
https://youtu.be/Phrh5Zy1FR4
https://youtu.be/hZ7p6hVmUv8
https://youtu.be/IRYFgKOrpW8

Zdjęcia:







 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-07-30, 07:44   

Wyjechaliśmy z Kovachevitsa na północ, w kierunku Rila żeby zobaczyć rylski monastyr. 150 kilometrów bez problemu, droga przez góry potem szosa a końcówka dojazdu też przez góry. Trochę się martwiłem czy to będzie droga gruntowa bo na nawigacji jest zaznaczona taką cieniutką szarą linią, ale był asfalt do samego końca, chyba pod turystów. Maszy strasznie się podobał monastyr, a jak stawialiśmy moto to zainteresował się simsonem i wypytywał o ten zawór membranowy, dużą tarczę z przodu itp. Dopiero po pogaduchach zorientowałem się, że przecież policjant nie powinien wiedzieć o takich rzeczy, w końcu to motorower :D ale na szczęście był tylko zachwycony i nie wnikał w aspekty prawne.

Z monastyru pojechaliśmy do "7 jeziorek" jakieś 50km na północ, w górach. Dojechaliśmy motorkami najbliżej jak tylko była droga, a na samą górę wjechaliśmy już kolejką linową, ponad 2100 m.n.p.m. Krajobraz jak w jakiejś grze RPG, pola, krzaki, wzgórza, wąskie górskie rzeczki itp. Te rzeczki tworzyły miejscami poszerzenia, pogłębienia, a nawet całe jeziora przez które cały czas płynie woda - 7 jeziorek. Maszy starczyło energii i wody w plecaku na dojście kilku kilometrów do pierwszego jeziorka, kolejne były dużo dalej, więc zadeklarowała że kiedyś przyjedziemy tu na 2 dni żeby obejść wszystkie.

Potem już kierunek Sofia. Dojechaliśmy po 20stej, całkowity dystans pokonany dzisiaj to 320km. Brat jak zwykle nas przyjął wszystkim co miał, piliśmy sobie piwka i opowiadaliśmy jak tam w grecji. Byłem mocno pod wpływem także nawet nie wrzuciłem relacji, piszę dopiero teraz, rano :)

Filmy z telefonu maszy:
https://youtu.be/KAHDMtBC350
https://youtu.be/qZEalA5MCAk

Zdjęcia:







 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-07-30, 19:37   

Dziś kręciliśmy się po Sofii. Zaliczyliśmy przede wszystkim muzeum historii naturalnej, zeszło parę godzin i nawet nie tak bardzo nudne jak na muzeum :P Restauracja z zupami (bardzo dobre), jakieś bazary (żynski pazar) obkupiliśmy się różnych owocków które u nas są drogie (np. jeżyny) a w bułgarii bardzo tanie. Wieczorem brat maszy skończył pracę to połaziliśmy też razem z nim. Oczywiście piwo za piwem, kradec za kradecem całą drogę :) W końcu można, bo w grecji są za to wysokie grzywne. Myślę że kolejne dwa dni też będą takie sielankowe.

No i oczywiście ponownie weszliśmy do koreańskiego sklepu i tym razem nalegałem żeby kupić kimczi :) także mamy i będziemy dzisiaj próbować :)

Zdjęcia:



 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-08-02, 21:02   

Spędziliśmy dwa dni w sofii głównie na obijaniu się. W końcu, bo cały czas byliśmy w pędzie, średnio 150km dziennie. Chodziliśmy głównie z maszy bratem i jego żoną w różne miejsca, jedliśmy wiele pysznych rzeczy. Koło południa bywaliśmy na bazarach masza wpadała w taki szał zakupowy że zużywała wnet cały dzienny budżet i szarpała mnie za rękaw żebym już dziś dał jej jutrzejszy :) Mamy sporo różnych egzotycznych rzeczy i po powrocie bedziemy obdarowywać wszystkie matki siostry znajomych itp. A wieczorami ze znajomymi brata maszy pogaduchy całe wieczory przy dużych ilościach piwa i cydru.

Dopiero dzisiaj zabraliśmy się znów za "robotę" i strzeliliśmy traskę 450km z Sofii do Caransebeș. Generalnie wszystkie siły skupialiśmy żeby trzymać dobre tempo, ale i tak wymusiłem jeden postój na moją ulubioną zupkę Ciorba de Burta :)

Zdjęcia tylko żarcia bo masza nic innego nie fotografowała:

 
     
dario9z 


Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 174
Wysłany: 2021-08-03, 11:15   

Qwet, gdzie Wy, bo fajnie się czytało relację?
Jak nie jeżdżę, to przynajmniej pooglądam innych wojaże. :-)
 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-08-04, 20:53   

dario9z już, już piszę ;-)

Wczoraj wstaliśmy rano i zrobiliśmy trasę 400km z Caransebes do Budapesztu. Droga większość ładna szosa i równiny więc utrzymywaliśmy wysoką średnią prędkość, a na granicy jak zwykle poszło łatwo i straciliśmy max 10 minut.
Tuż za granicą spotkaliśmy trzech motocyklistów którym popsuł się Vstrom. Oczywiście staneliśmy do nich, podpytałem co się popsuło - chodziło o elektrykę, więc wyjąłem rzeczy z sakwy żeby dokopać się do miernika. Po chwili okazało się że spalił się bezpiecznik 25A więc kopałem w kufrze dalej w poszukiwaniach. Po wydobyciu woreczka okazało się że mam wszystkie bezpieczniki za wyjątkiem 25A, ale powiedzieli nam że już go sobie kupią na stacji benzynowej i podziękowali nam serdecznie :)
Ale 50km dalej spotkała nas już nieprzygoda, a dokładnie seria niefortunnych zdarzeń. Najpierw maszy zachciało się jeść więc zatrzymała się z zamiarem pochłonięcia wafelka. Zwalniając i redukując biegi w dominatorze zauważyłem coś dziwnego, a po wyjęciu biegu na luz silnik natychmiast zgasł. Sprawdziłem paliwo jest, zakręciłem rozrusznikiem obrotomierz podskakuje więc zapłon jest, ale silnik nie odpala. Wtedy bardzo się wystraszyłem, bo brzmiał trochę tak jakby stracił kompresję. Kręcę kręcę dodaję trochę gazu, silnik ledwo zaczyna pukać pum-----pum----pum---pum--pum-pumpumpupupupuwrrrrrr! wszedł na wysokie obroty i reagował na gaz, ale jak pozwoliłem mu spaść poniżej 2000rpm od razu zgasł. Masza do tego momentu miała już zjedzonego wafelka, więc odpaliła simsona i czekała aż ja odpalę dominatora. Po dłuższym kręceniu w końcu udało mi się znowu odpalić, ruszyć z miejsca, dwójka trójka powoli przyspieszałem wiedząc że jak puszczę gaz to zgaśnie i właśnie w tym momencie wokół nas zrobiło się niebiesko, policja każe zjechać. No myślę tak czarnej dupy jeszcze nie było w tym odcinku. Policjant podszedł i łamaną węgro-angielszczyzną powiedział że małym motorkiem na autostradzie nie wolno i skierował nas do pierwszego zjazdu. Dziwne, musiało się to zmienić niedawno, bo przed wyjazdem czytałem że nie ma problemu, no ale dobra. I tutaj ciąg dalszy przypału, bo prawie nie mogłem odpalić dominatora. Po wielu próbach kręcenia z gazem bez gazu ze ssaniem bez ssania itp w końcu załapał i wszedł na wysokie obroty, a woltomierz bez włączonych świateł pokazywał 11,5V więc aku było już dość rozładowane od kręcenia. Pojechaliśmy bocznymi drogami wzdłuż autostrady, a ja przy każdym postoju musiałem silnik trzymać na gazie na 2000rpm żeby nie zgasł. Po kilkunastu minutach poczułem że dominator nie ma już takich tendencji do gaśnięcia, a jeszczę parę minut później po zluzowaniu miał zupełnie normalne wolne obroty 1300rpm. Do teraz się zastanawiam co tam się zadziało, czy to zawór się przywiesił, a może dekompresator, albo co...
Dojechaliśmy do budapesztu jakoś o 18:30. Hotel w bardzo podejrzanej dzielnicy chyba robotniczej, obskurnej, bałagan i śmieci, po ulicy łażą chińczyki i mudżyni. Widzieliśmy nawet jednego dresiarza który gonił murzyna z bejsbolem w ręku wrzeszcząc niecenzuralnie po węgiersku. A zatem zabraliśmy wszystko co cenne z dominatora i simsona i poprzypinaliśmy je na wszystkie kłódki i łańcuchy.

Dzisiejszy dzień przełaziliśmy po budapeszcie. Mnóstwo zabytków, miasto bardzo ładne, dużo by opowiadać ale myślę że zdjęcia lepiej oddają. Żarcie też spoko, mimo że nie lubię gotowanej papryki to chyba się przekonałem, bo te papryczki bywają ostre :) Co mnie natomiast denerwuje, to że ceny są często podawane netto, a podatek dowalają później i kończy się tak że wychodzimy z restauracji lżejsi o ponad 100zł. Ale czego się nie robi dla nowych doznań kulinarnych :)

Zdjęcia:















 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-08-05, 18:38   

Dziś ostatni dzień pobytu w Budapeszcie, a jednocześnie ostatni dzień zwiedzania w tej wyprawie, bo już jutro wracamy przez Słowację do Polski.
Niestety padało, więc możliwości zwiedzania były dość ograniczone, połowę czasu spędziliśmy przeczekując co silniejsze oberwania chmury. Najwięcej przesiedzieliśmy w zadaszonym central markecie, nakupiliśmy m.in. te pasty z ostrej papryczki co mi tak smakowały. Potem na wyspę św małgorzaty, trochę kręcenia się po mieście, wkraczanie do cukierni, jadłodajni, sklepów, a teraz już wróciliśmy do hotelu. Kładziemy się wcześnie bo jutro znów kilkusetkilometrowa trasa.

Zdjęcia:







 
     
dario9z 


Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 174
Wysłany: 2021-08-06, 08:24   

Qwet, obawiam się, ze ta Twoja chwilowa przypadłość Dominatora to typowa choroba naszych sprzętów, czyli pęknieta głowica przy świecy i gniazdo zaworowe, które się przemieszcza. Obym się mylił, po powrocie pasowałoby zweryfikować moją teorię, no ale to Twoja decyzja.
Bezpiecznej podrózy.
 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-08-08, 07:57   

dario9z pewnie tak, ale teraz to już bez znaczenia, bo po powrocie wyjmuję ten silnik i będzie służył jako zasobnik części zamiennych ;-)

Po wylogowaniu z hotelu około 10tej, będąc jeszcze w Budapeszcie wskoczyliśmy do chińskiej jadłodalni (ale takiej tylko dla lokalnych chińczyków z samymi krzaczkami w menu) i kupiliśmy 20 pierożków "bałdzy" - były bardzo dobre, lepsze od naszych. W ogóle było tam dużo różnych rzeczy w bardzo niskich cenach. Po żarciu tankowanie i ruszyliśmy w dłuuugą trasę w kierunku Polski.
Jak wyjeżdżaliśmy z Węgrów było 25 stopni, co i tak jest dużym spadkiem w stosunku do Bułgarii gdzie było 35 stopni. Jak wjechaliśmy w górzystą Słowację zrobiło się 15 stopni i totalnie pochmurno, czasami też popadywało, także maszy zrobiło się zimno mimo full kombinezonu i bluzek pod spodem. Przyznam, że mi też po 2 godzinach takiej jazdy na krótkim rękawku zrobiło się zimno i przy tankowaniu założyłem coś z długim rękawem. Ale ogólnie to się bardzo cieszyłem że już nie lepię się cały od potu. Dyskomfort kompensowały super widoki, masza też przyznała, że słowacja bardzo ładna a przecież leży tak blisko, można by skoczyć wręcz na weekend. Strzeliła po drodze parę fotek.
Hostel pod krakowem, nic specjalnego, pokoik z łazienką. Wystartowaliśmy około 10tej. W Polsce już nie można jeździć autostradami ani ekspresówkami więc musiałem mocno kombinować z przebiegiem trasy. Niestety przejeżdżaliśmy przez centra miast, kraków, częstochowa itp. W czasie jazdy przywykaliśmy do innego klimatu - ciągle pochmurno, słońce wychodziło tylko chwilami, ledwo 20 stopni. Ale masza uzbroiła się w kilka bluzek pod zbroją i włączyła grzanie manetek, więc cały czas jechała w komforcie termicznym :) Dojechaliśmy do bydgoszczy o 20:30, dystans ponad 500km, co daje średnią prędkość z dnia 48km/h.

To już niestety koniec naszej wyprawy. Motorki do garażu, niedługo zabiorę się za obsługi powyprawowe, a na razie szykujemy się na powrót do "życia" bo już rano trzeba do pracy!

Jakiś filmik z trasy:
https://youtu.be/eh7NgGOfqvE

Zdjęcia:



 
     
zuczek 38 


Wiek: 53
Dołączył: 30 Sty 2011
Posty: 1188
Skąd: Sosnowo
Wysłany: 2021-08-08, 09:02   

Piekna Wyprawa krajoznawczo- kulinarna :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: .
Dziekujemy za piekną relację , szkodz że to koniec tak fajne się czytało i oglądało .
pozdrawiam i zazdroszczę .
 
 
     
Qwet 
Honda NX 650 97r


Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2018
Posty: 217
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2021-08-12, 06:56   

Dzięki, dzięki ;)

A simsonek spisywał się zadziwiająco dobrze, całkowity dystans pokonany podczas wyprawy to 6900km, a silnik od nowości przejechał już 8800km. Usterki/awarie owszem pojawiły się podczas podróży, ale były niewielkie i nie utrudniały przebiegu "misji":

- Padł czujnik temperatury głowicy, wskaźnik zaczął szaleć aż w końcu przestał wyświetlać. Nic z tym nie robiłem, do dziś pokazuje tylko Error.

- Notorycznie pojawiały się luzy na łożysku główki ramy. Korygowałem je regularnie nakrętką regulacyjną sztycy.

- Notorycznie luzowało się połączenie kolanka z cylindrem. Co jakiś czas dokręcałem nakrętkę mocującą kolanko i kontrowałem ją drutem.

- Hamulec tylny przy mocniejszych naciśnięciach zaczął pozostawać w pozycji wciśniętej. Przyczyna to zużycie okładzin, rozpieraka i powierzchni współpracujących. Nie zabierałem się za żadną naprawę, tylko poprosiłem maszę żeby jak najrzadziej używała tylnego hamulca.

- Lekki wyciek z łączenia kranika ze zbiornikiem paliwa. Skasowałem go jednym ruchem klucza nastawnego.

- Zaszedł wzrost spalania do 4,5l/100km i wyraźnie obniżone wolne obroty, spowodowane zbiegiem okoliczności w postaci baaardzo ciepłego klimatu i zapewne innego składu chemicznego paliwa na południu europy. Regulacja śrubkami gaźnika załatwiła sprawę wolnych obrotów. A w miarę zbliżania się z powrotem do polski silnik zaczął wyć na wolnych obrotach nawet do 5 tysięcy obrotów, musiałem przywrócić śrubki gaźnika do pierwotnego położenia, a spalanie wróciło w rejony poniżej 4l/100km.

- Ta mała sprężynka fajki utrzymująca ją na świecy wyrobiła się od wibracji i fajka była luźna. Objawów w pracy silnika brak - usterkę odkryłem przypadkiem, kiedy masza dodawała gazu na światłach zobaczyłem jak fajka unosi się wysoko w górę wzduż świecy :D Tymczasowo przydrutowałem fajkę drutem do świecy żeby się nie przemieszczała.

- Poziom oleju w skrzyni się obniżył i musiałem dolać kilkadziesiąt mililitrów. Dziwne, bo wycieków nie widać.

- Niektóre szprychy się poluzowały. Dokręciłem na tyle żeby nie dzwoniły przy trącaniu palcem.

- Kopka zaczynała się luzować na wieloklinie przy silniku. Dokręciłem.

- Lusterko się odkręciło w czasie jazdy. Dokręciłem.

Teraz simson poddany jest obsługom powyprawowym. Na razie dokładnie go wyczyściłem i wygląd w 100% powrócił do dawnej świetności:

 
     
Raviking 
Ravson


Wiek: 104
Dołączył: 30 Sty 2011
Posty: 2522
Skąd: z Polski
Wysłany: 2021-09-20, 20:56   

50 na godzinę ? Dominem ? :mrgreen: Masz autonomicznego NXa ? ;-)
 
 
     
puntek 
Landryn


Wiek: 54
Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 263
Skąd: Raczyce
Wysłany: 2022-01-13, 11:33   

PIĘTKNIE !!!
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 13